środa, 28 czerwiec 2017 18:41

Recenzja płyty Urges (Ragnar Ólafsson; 2017)

Napisała
Ragnar Olafsson Ragnar Olafsson Materiały prasowe

Ragnar Ólafsson to wszechstronny muzyk, multiinstrumentalista i kompozytor z Islandii. Artysta dopiero niedawno (od 2016 roku) rozpoczął karierę solową. Efektem jego solowego projektu jest świetne wydawnictwo - wyprodukowany w czerwcu tego roku krążek Urges!

 

 

Dotychczas muzyk był znany z występów z kilkoma różnymi kapelami, których jest założycielem. Ragnar Ólafsson ma na koncie kilkanaście albumów, napisał również muzykę do kilku filmów. Jednym z jego najbardziej znanych zespołów jest słynny indie-folkowy Arstidir!

Za organizację pierwszej solowej trasy koncertowej Islandczyka w Polsce odpowiedzialna jest Agencja Koncertowa Borówka Music. Za ewenement można również uznać fakt, że to właśnie ta polska wytwórnia wydała płytę z muzyką artysty z drugiego końca świata!

Najnowsza płyta Ólafssona jest bardzo różnorodna. Na Urges znalazły się zarówno spokojne, kojące i hipnotyzujące wręcz ballady (otwierający krążek SSD oraz drugi numer na płycie - Wine), jak i nieco żywsze, rozbudowane utwory (War, Scar). Znalazło się tam również miejsce dla mroczniejszych, intymnych kompozycji (A Prayer) oraz dla duetów – (np. Petals, czy Dozen, do których zrealizowano również teledyski).

 

Ragnar Ólafsson - Dozen

Na płycie nie zabrakło softrockowych kawałków jak Vegetate lub tytułowy delikatny Urges (oba przypominają nieco rockowe ballady Radiohead, lub Smashing Pumpkins), baśniowego folku (Relations) oraz lekkiego klimatu psychodeli (Bravery). Płytę zamyka melancholijny, poruszający do głębi utwór Red Wine.

Artysta nie tylko melodią, ale i słowem opowiada o relacjach międzyludzkich, rozstaniach i powrotach, nieszczęśliwej miłości, emocjach, poczuciu wyobcowania – zawarta na albumie muzyka nierzadko przyprawia o dreszcze i refleksje pełne zadumy, czaruje również smutkiem, nostalgią i subtelnym urokiem.

Płyta jest bardzo zróżnicowana, jeśli chodzi o warstwy wokalne i instrumentarium. Do gościnnego udziału w nagraniach zaproszono całe grono nordyckich muzyków – w duetach kobiecych głosów udzielają Aldís Davíðsdóttir i Sólveig Ásgeirsdóttir, w Vegetate na trąbce odzywa się Ívan Guðmundsson, a na organach Hammonda gra Tómas Jónsson. Sekcja rytmiczna w kilku piosenkach to dzieło Höskuldura Eiríkssona, a basem w tytułowym Urges operuje Björgvin Hjörvarsson. Sam Ragnar Ólafsson poza śpiewaniem gra także na gitarze, ukulele, banjo, pianinie klasycznym, pianinie elektrycznym, używa również syntetyzatorów oraz perkusjonaliów.

Mimo dużego rozrzutu pod kątem styli muzycznych płyta jest bardzo spójna i jako całość tworzy nastrojową muzyczną opowieść. Krążek z pewnością przypadnie do gustu nie tylko fanom gatunku singer-songwriter, czy też muzyki islandzkiej – jeśli poszukujecie nowych muzycznych doznań, warto pochylić się nad tym pięknym wydawnictwem!

 

Ragnar Olafsson & Ragnar Zolberg – Urges

 

NOWOŚCI